Obiecana recenzja książki pt. „Oko czerwonego cara”

Polecany

Książkę tegoż autora czytałam po raz pierwszy. „Oko czerwonego cara” odnosi się do czasów końca panowania cara Mikołaja II go. Według zapisów historycznych cała rodzina cara Mikołaja zginęła od strzału w głowę. Ciała rodziny zostały odnalezione w szybie kopalni niedaleko wsi Koptiaki. Wcześniej rodzina carska była więziona w domu Ipatiewa. Rozkaz likwidacji rodziny carskiej wraz z dziećmi wydał Lenin. Autor książki SAM EASTLAND poświęcił dużo czasu na poznanie historii Rosji w czasie rewolucji październikowej. Wprowadza czytelnika właśnie w te czasy,  wykorzystując głównego bohatera pod pseudonimem „Szmaragdowe Oko”. Pekkala, bo o nim tu mowa to człowiek tóry od samego cara Mikołaja II dostał nieograniczona władzę. To car właśnie zauważył jego zalety na ćwiczeniach w wojsku. Spodobał mu się gdy sprzeciwił się swojemu dowódcy aby zaliczyć skok przez przeszkodę na koniu zagrażającą bezpieczeństwu zwierzęciu. Pekkalę zawodu inspektora śledczego uczy śledczy Wasiljew. Codziennie otrzymywał niecodzienne polecenia, aby np wyjść na miasto i obserwować wszystko wokól, a potem pytano go o różne drobiazgi.Bohatera poznajemy gdy ten przebywa na zsyłce na Syberii, zbrodnie przeciwko państwu.Obiecano mu wolność w zamian za odnalezienie carskiego złota. Pekkala  po oswobodzeniu spotyka się z bratem Antonem. Pekkala, Anton i inspektor Kirow maja odnaleźć przede wszystkim ciała zamordowanych Romanowych. Odnajdują ich własnie w szybie kopalni, ale brakuje carewicza Aleksego.jako jedyna osoba może wiedziec kto był morderca rodziny.Pomimo tego, że Pekkala był zaufanym człowiekiem cara nie wiedział, gdzie został ukryty skarb.Dopiero inspektor Kirow zwrócił uwage na podziurkowaną książkę  pt. Kalevala, którą Pekkala dostał od cara. Wiadomość została odszyfrowana.

Polecam książkę i ze względu na fakty historyczne, rozgrywki pomiędzy Białymi a Czerwonymi, ale tez ze względu na akcję książki. Czytelnik nie jest znudzony, a i informacje dotyczące carskiej rodziny przedstawiono w miarę rzetelnie.

Jednym słowem, polecam. :-D 

557132-352x500

Autor – Stephenie Meyer

Tytuł – Chemik

Wydawnictwo  EDIPRESSE

str.574

ocena 5/10 pkt

Pierwszy kontakt z autorką. Książka nie zrobiła na mnie super dobrego wrażenia. Zaczyna się bardzo flegmatycznie, i tak w zasadzie jest do końca. Nasza główna bohaterka przyjmująca raz za razem inne imiona ucieka przed ludźmi, którzy chcą ja zabić. Trwa to już tak długo,że nasza bohaterka  dochodzi do perfekcji w kamuflażu jak i zabezpieczeniach swoich mieszkań. Wszystko jest idealnie poukładane, zasadzki opracowane w drobnych szczegółach. Dochodzi nawet do tego, ze Alex/ jedno z imion/ chodzi spać w masce gazowej. Ale własnie dzięki tym zabezpieczeniom po raz któryś wymyka się śmierci. Trzy lata strachu, trzy lata ucieczek. Alex zostaje namierzona przez swojego dawnego szefa. Jej zadaniem ma być wyciągniecie od Daniela wszelkiego rodzaju informacji na temat ataku chemicznego. Alex jest jedyną osoba, która opracowywała w laboratorium środki chemiczne wspomagające przesłuchania przestępców i jak mało kto zna się po prostu na rzeczy. W końcu nie każdy może zostać Chemikiem. Osobę, którą ma przesłuchać musi najpierw porwać. Okazuje się jednak, że przesłuchiwany po podaniu środków chemicznych nic nie wie na temat użycia broni chemicznej. Komu zależało na tym, aby Alex się ujawniła?.  Jaki plan wobec niej został  wprowadzony?. Mnożą się liczne pytania.

Książka , która miała dużo dobrych recenzji znudziła mnie. Akcja się wlokła. Za dużo opisów, za dużo monotonii.

„Szeptucha”,” Noc Kupały” Katarzyny Bereniki Miszczuk – recenzja.

447830-352x500noc-kupaly-b-iext46066102

 

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

„Szeptucha’

” Noc Kupały”

Wydawnictwo:  WAB

 

„Szeptucha’ i ‚ Noc Kupały”  Miszczuk polecam do przeczytania wszystkim tym, którzy chcą przenieść sie w świat bogów słowiańskich, różnego rodzaju wąpierzy, utopców, ubożąt, strzyg. W żadnym razie nie jest to to tylko poznawanie ich złych czy dobrych cech. W tych dwóch książkach znajdziemy dużą dawkę humoru. Można się uśmiać do tzw. przysłowiowych łez. A tą, która tak na nas będzie działać jest główna bohaterka Gosława Górska.

Mamy XXI wiek. Gosława, czyli Gosia skończyła własnie studia lekarskie. Mieszka w Warszawie. Niechętnie wychodzi z domu. Woli sobie posiedzieć w domu , coś tam poczytać lub poserfować w internecie. Gosława jest typowa hipochondryczką. Wszystkie małe stworzonka, które hasają w trawie są jej wrogami. Największym wrogiem  są kleszcze.

I tu kroi się problem, gdyż Gosia musi odbyć roczną praktykę  u  szeptuchy. Trzeba tu dodać, że Polska jest Królestwem, w której panuje Król,  jest krajem pogańskim, gdyż dawno, dawno temu Mieszko nie przyjął chrztu. 

 Summa summarum nasza bohaterka, świeżo upieczona, lekarka trafia do Bielin w Świętokrzyskiem do Jarogniewy. Dziewczyna zaczyna praktykę z wielka niechęcią, a już do pasji doprowadza ją chodzenie po lesie i zbieranie ziółek. Przecież tam jest tyle kleszczy!!! .Bieliny to spokojna wieś, w pobliżu której znajduje się Łysa Góra, miejsce magiczne. W Bielinach odbywają się huczne obchody Jarego Święta, topienie Marzanny czy też Noc Kupały.

Wkrótce okazuje się, że Gosława to ‚ w i d z ą c a”. Może komunikować się i widzi bogów, a także wejść w nasze umysły. Wszyscy bogowie czekali na nią  1000 lat. Bo ‚ w i d z ą c a ” ma w Noc Kupały znaleźć kwiat paproci , posiadający niezwykłe właściwości. Teraz każdy z bogów/Sworożyc, Weles  i inni/ wysyłają swoje sługi celem zastraszenia dziewczyny i zmuszenia jej do oddania kwiatu paproci jednemu z bogów.

Oprócz szeptuchy we wsi działa również żerec, Taki dzisiejszy ksiądz,  u którego z kolei praktykuje Mieszko. Losy Gosi i Mieszka splatają się. Odtąd razem toczą walkę z nadprzyrodzonymi siłami. A co z tego wyniknie?  Trzpiotka Gosia i zrównoważony Mieszko są przeciwieństwami, a jak wiadomo, przeciwieństwa się przyciągają, nieprawdaż?

Czytając te dwie książki bawiłam się świetnie. Gosława z jej ciętym języczkiem, niefrasobliwością i dbaniem o czystość w najbardziej niebezpiecznych sytuacjach zaskarbiła sobie u mnie sympatię.

 Zresztą nie tylko ona, bo i Jarogniewa nazywana Babą Jagą. Ta z kolei wykazała się sprytem , przedsiębiorczością i wiedzą zielarską. W dobie aptek , nasza szeptucha nieźle zarabiała na, dla mnie, śmiesznych poradach dla ludzi.

Trzeba przyznać, że autorka miała bardzo dobry pomysł, aby w treść książki wpleść obyczaje pogańskie. Bogowie, wszelkiej maści upiorki, strzygi, południce brzmią nierealnie i bajkowo. Bo wg mnie to jest bajka, w której dobro zwycięża zło.

A z każdej bajki wypływa morał.Wg mnie najstosowniejsza jest myśl, która trwała, trwa i chyba będzie trwała. Uczciwość  i dobroć ponad wszystko. Bo jeśli będziemy dobrzy trafimy do krainy Nawii, a nie pod ‚ opiekę’ złego.

Nawiązując do pogaństwa autorka naszym bohaterom nadała imiona typowo pogańskie, takie jak Mieszko, Gosława, Żywia, Sława. Nadało to  książkom specyficzny klimat. 

Należy zwrócić tez uwagę na staranne opisy opisy obrzędów pogańskich. Autorka zrobiła to z niezwykła starannością. Dominuje ogień, tańce / nawet na cmentarzach/ . Dziwne, ale tak to bywało.

Książki czyta się jednym tchem. Przewracając strony nie wiedziałam jaki to’ upiorek’ nagle wyskoczy i co tez zrobi naszej Gosi. A wierzcie mi, takich sytuacji było mnóstwo. 

Polecam .

Czekam na następna część. 

Ocena : 9/10 . Zasłużona.

 

 

 

 

Światło w Mroku – I.M. DARKSS

978-83-8083-173-5

 

 

„Światło w mroku”

Autor : I.M. Darkss

Wydawnictwo : Nova Res

Ilość stron : 325

BOOK TOUR

To, jakie emocje towarzyszyły mi podczas czytania tej książki, wiem tylko ja. Książka ta wstrząsnęła mnie, sprawiła, że rozpadłam się nie na milion, lecz na miliard kawałeczków. Książka wciągnęła mnie tak, jak rzeka w wir. Nie mogłam złapać tchu. To była po prostu niesamowicie piękna bajka. Nasuwa się jeden wniosek.

Nie poddawajmy się! Walczmy do utraty tchu o to, co jest dla nas najważniejsze, czyli o miłość. Miłość trudną, ale piękną. Autorka przepięknie opisała nam emocje głównych bohaterów, czyli Eliary oraz Jacka. Eliara, 19 letnia dziewczyna, piękna, inteligentna, odważna, chłonąca wszystkie nowe rzeczy cała sobą. Jack, postać mroczna, nie z tego świata, bo ze świata Mroku. Pierwszego ich spotkania nie można zaliczyć do udanych. Jack na oczach dziewczyny wykorzystuje swoje najgorsze złe moce do jej obrony. Pojawia się znikąd, i na oczach Eli zabija w niewytłumaczalny dla niej sposób kogoś, kto wg niego chciał jej zrobić krzywdę. Eli jest zszokowana. Nic takiego nie mogło się stać. To było niemożliwe. Zły sen? Jack wie, że musi chronić dziewczynę, bo jako potomkini rodu Lamandi, tylko ona może odnaleźć od wieków ukryty kamień – Helioden. Helioden opisany jako Pochłaniacz Mocy Światła. Kamień, który dostając się w niepowołane ręce doprowadzi do zguby cały świat. Eliara musi się zmierzyć z tym zadaniem. Wszystkie następujące zdarzenia to walka dobra ze złem, ale przede wszystkim cudnie opisana historia rodzącego się uczucia Eli I Jacka. Jej walka o każdy jego dotyk, spojrzenie. Jego walka z samym sobą. Nie chce skrzywdzić dziewczyny. Innymi słowy – emocje, emocje, emocje. 

Podsumowując tę krótką recenzję. Serdecznie polecam książkę I.M. Darkss. Nie przestraszcie się pierwszych stron, tak jak ja, proszę. Przeczytajcie ją do końca. Jest świetnie napisana. Barwne opisy, prosty język niepozbawiony ostrych wyrażeń, tylko podkreśla klimat dzieła. Czyta się ją jednym tchem. 

Zastanawiam się, jak potoczy się życie Eliary w drugiej części. Czy spotka się z Jackiem? Być może przejdzie tzw. inicjację i stanie się nieśmiertelna? Czy też może ocali świat dzięki Heliodonowi? Pytań jest mnóstwo. ‚Światło w Mroku’ oceniam na solidne 9/10.

Czekam na Wasze opinie.

 

 

 

Dziękuję za możliwość przeczytania tej książki blogowi 

Stan Zaczytany

 

 

 

 

gloria-tom-1-b-iext44273697

 

Wydawnictwo Akurat

Monika Błądek

„Gloria”

ilość stron 475

Ocena 9/10

 

Pierwszy raz spotkałam się z nazwą  dystopii. Wg definicji dystopia to utwór fabularny z dziedziny literatury fantastyczno-naukowej. ” Gloria” to historia pewnej nastolatki. Poznajemy naszą tytułowa bohaterkę  w Paryżu. Gloria ma 17 lat, uczęszcza tam do szkoły,ale co najważniejsze ma niezwykłego opiekuna Asłana  Zuradowa. We Francji trwa stan wojenny, co i rusz kraj wstrząsają zamachy bombowe a liczne gangi  walczą ze sobą nawzajem. Po  ataku takiej bandy na dziewczynę bliscy Glorii decydują o powrocie dziewczyny do Polski. Pomimo, że świat w 2025 r jest w całkowitej rozsypce po trzeciej wojnie światowej Polska  uchodzi za w miarę bezpieczny kraj. Gloria i jej ochroniarze lądują bezpiecznie w Krakowie.  Gloria po raz pierwszy od 10 lat spotyka się z siostrą Lidią. Nasza tytułowa bohaterka czyli Gloria Arciszewska ma niesamowity dar wpadania w kłopoty. Tam gdzie się pojawia zawsze możemy być pewni, iż wkrótce zostaniemy wciągnięci w wir niesamowitych zdarzeń.  Art, bo tak zwracają się do niej bliscy szybko adoptuje się do nowych warunków. Chodzi do liceum plastycznego. Młodzież w liceum reprezentuje prawie wszystkie narody. Wśród uczniów jak to zwykle bywa są dobrzy i źli. Ci źli noszą czarne wdzianka z naszywką trupiej czaszki. Hersztem takiej grupy jest Paweł. Między Glorią a Pawłem zaczyna iskrzyć. Art nie byłaby sobą gdyby i teraz nie wpakowała się w kłopot. I tylko dzięki jej ochroniarzom, Asłana, Igora, Memeda oraz Dżochara wychodzi z walki z ” czarnymi koszulami” cało. Mimo całodobowej ochrony Gloria jednak zostaje porwana.Wszystko przez jej głupotę i naiwność. I znów dziewczyna z rodziną musi uciekać, tym razem kierunkiem ucieczki jest Ukraina. Ta część książki  pokazuje stan w jakim to stała się Ukraina po wojnie. Wszędzie zgliszcza, wszędzie pełno trupów. Bardzo to wszystko było dla mnie niepokojące. Zastanawiacie się pewnie gdzie tu jest fantastyka?. Jest, jest. To Oril, Sprzątacz Światów. Trojlo Oril ma niesamowite właściwości regeneracyjne,  wnika w myśli ludzi, ale nie jest dla nich wrogi. Oril nawiązuje dobry kontakt Z Glorią .  

Ponoć książka przeznaczona jest dla młodych czytelników. Ja zostałam przez tę książkę oczarowana. Po pierwsze stylem jakim pisze Pani Monika. wszystko jest wyraziste, przekazane czytelnikowi tak, ze ” widzimy” to co czytamy. Ta plastyka słowna powoduje, że  czułam się w centrum wydarzeń, siodłałam konia , walczyłam  z potworami. Jestem zachwycona bohaterami. A największe uznanie mam dla autorki za niesamowitą wyobraźnię w stworzeniu  Orila. Zdumiewa pomysłowość i szczegółowość tej postaci. Brawa również za drobiazgowe opisy walk, które wskazują na merytoryczne przygotowanie się do tematu. To ‚Słychać” i ” czuć”.  Do zalet tej książki zaliczam również dowcipne dialogi, tempo akcji i lekkie pióro, a to czyni książkę , która nie nudzi. Od razu, od pierwszych stron czujemy sympatię do głównej bohaterki i przymykamy oko na jej nieokiełznany charakterek. Bo dzięki temu, że wtrąca nos tam gdzie nie potrzeba zostaje Pierwsza Sprawiedliwą. ” Bystrość, spryt i nieposłuszeństwo to mieszanka wybuchowa” Taka własnie jest Gloria. I jako Sprawiedliwa takie cechy będą jej towarzyszyć chyba już zawsze. 

Polecam.

Dziękuję bardzo za udostępnienie książki przez portal „ Polacy nie gęsi  i swoich autorów mają.”

Z twojej winy – Krystyna Śmigielska- recenzja

627

 

Wydawnictwo Replika

Krystyna Śmigielska

Z twojej winy

366 st

Książka Krystyny Śmigielskiej „ Z twojej winy” jest kontynuacją „Kochanka pani Grawerskiej”. Osobiście zaliczyłabym ją do powieść psychologicznych z wątkiem kryminalnym. Jeżeli w pierwszej części mieliśmy do czynienia z przemocą ze strony męża wobec Marty, naszej głównej bohaterki oraz porwaniem jej dla okupu, to tutaj śledzimy jej dalsze losy. Życie z Marcinem, dawnym porywaczem i kochankiem w jednej osobie. Marta zaufała mu. Oboje starają się unikać Marka Grawerskiego, który nadal nie może pogodzić się z odejściem żony. Marcin okazuje się być wspaniałym, inteligentnym mężczyzną. Podejmuje pracę jako programista u swoich przyjaciół, ale macki Grawerskiego tam też go dosięgają. Prokuratura przesłuchuje wszystkich znajomych Czyżewskiego, poszukując dowodów mogących potwierdzić jego udział w porwaniu i domniemanym morderstwie. Początki związku Marty i Marcina są trudne. ” Księżniczka” powoli przyzwyczaja się do nowych warunków mieszkaniowych i finansowych, uważając teraz za najważniejszą bliskość Marcina. W chwili, gdy przeprowadzają się do jego starego mieszkania, bohaterka napotyka na nowe dla niej obyczaje. Kamienica rządzi się swoimi prawami a Czyżewski, demonstrując swoją otwartość wobec jej mieszkańców, wyznaje zasadę „otwartych drzwi”. Za najbardziej ulubione miejsce w nowym domu Marta uważała szeroki, kuchenny parapet a na nim kolorowe poduszki. Kiedy Marcin zajęty był pracą, ona siada na tymże parapecie i czyta. I wszystko byłoby dobrze, spokojnie, gdyby nie to, że Grawerski czyhał na jakiekolwiek potknięcie z ich strony. Jak już wyżej wspomniałam, prokuratura robi wszystko aby móc oskarżyć Marcina, jest już bowiem w posiadaniu wielu szkalujących go zeznań. Moment aresztowania zbliża się nieuchronnie. W sprawę angażuje się zaprzyjaźniony z Marcinem od lat i wielokrotnie wspierający go w trudnych dla niego życiowych sytuacjach ksiądz Jacek. Po jego kazaniach wierni rewidują swoją postawę i masowo wycofują obciążające Czyżewskiego zeznania. Marta wraz z grupą zaufanych osób obmyślają misterny plan, za pomocą którego chcą zmusić Grawerskiego do kapitulacji i zgody na rozwód. Ustalono datę. Zostaje tylko czekać, czy aby zaplanowany fortel się powiedzie. Autorka w tej części opowieści o losach rodziny Grawerskich przekazuje nam ważne przemyślenia. Pokazuje, że nawet w najgorszych momentach naszego życia, jeśli tylko mamy obok siebie tę ukochaną osobę, jesteśmy w stanie przenosić góry. Poznając przeszłość naszych bohaterów, ich traumy i fobie, wydarzenia z trudnego dzieciństwa zauważamy, jaki miały one wpływ na ich osobowość i dzięki temu lepiej rozumiemy skąd w postaciach taka ogromna potrzeba wzajemnego szacunku i miłości. Czyli mamy pełną charakterystykę postaci. Książkę należy czytać wolno, delektując się każdym zdaniem, bo każde z nich może na nas inaczej wpłynąć. Autorka opowiada nam również przepiękną historię sprzed lat związaną z wiatrakiem. Warto się nad nią pochylić, bo prawdziwa miłość nie zna granic, ona trwa, i trwać będzie aż do naszej śmierci.

Zastanawiam się jak ja postąpiłabym na miejscu Marty. Czy zamieniłabym swoje dostatnie życie z potworem – mężem, czy jednak wybrałabym  życie z  mężczyzną, którego kochałabym nad życie. Nigdy więcej przemocy, traktowania jak zabaweczkę .

Owszem, czasami byłam wściekła na Martę, na to, że pozwoliła jeszcze raz aby Marek był nad nią górą. Słono za to zapłaciła . Marta Grawerska dzięki sile swojej miłości do Marcina  zmieniła się z wystraszonej dziewczyny w kobietę pełną wiary w siebie.

Biorąc pod uwagę końcówkę książki i słowa skierowane do Czyżewskiego przez Marka Grawerskiego mam nadzieje, że autorka ma już jakiś pomysł na kontynuacje, a może już pisze?

Reasumując, książkę oceniam pozytywnie.

Moja ocena 9/10 pkt.

PS  Najlepszym rozwiązaniem jest najpierw przeczytanie „Kochanka pani Grawerskiej”, powieści, którą również rekomenduję.

Bardzo dziękuję autorce Pani Krystynie Śmigielskiej za udostępnienie książki.

„Gra pozorów” Joanna Opiat – Bojarska – Recenzja

 

 

Gra pozorów

Joanna Opiat  Bojarska

Wydawnictwo Czwarta Strona

Ilość stron   317

Wychodzi na to, iż prawdą jest powiedzenie, że każdy człowiek ma dwie twarze.Tu, w tej książce te dwie twarze miał Gabriel Wilk, mąż Aleksandry Wilk. Kilkanaście lat małżeństwa nie pozwoliło niestety do całkowitego poznania Gabriela. Aleksandra Wilk, matka dwojga dzieci jest  wdową od roku. Wiemy, iż mąż Oli nie żyje. Dowodem na to jest nagranie, na którym widzimy  ’ egzekucję’ Gabriela. Policja znajduje miejsce ‚ zbrodni’ ale niestety ciała nie .  Nasza główna bohaterka Aleksandra jest psychologiem. Pracuje w szpitalu psychiatrycznym, jak tez prowadzi  prywatny gabinet. Po śmierci męża Ola załamuje się oraz faszeruje psychotropami. Robi co może aby zapewnić swojej rodzinie stabilizację finansową.  Mija dokładnie rok od śmierci Gabriela. Aleksandra zostaje porwana, więziona i poddawana torturom psychicznym . Porywacz wyświetla jej film z egzekucji oraz hasła typu ;Oszukał Cię’ ‚ Zdradził Cię’. I pytania wciąż i wciąż – gdzie to jest? Po tygodniu Aleksandra   wraca do teraźniejszości. Jest brudna, zapocona. Nie wie gdzie są jej dzieci. Nie wie co się z nią działo. Dziećmi po tajemniczym zniknięciu matki  zaopiekowała się Ilona Drzewiecka siostra Gabriela. Ilona jest najzagorzalszym wrogiem Oli.  Robi wszystko by zdyskredytować Olę jako matkę,  a jej celem jest adopcja dzieci. Taka dobra – wredna ciocia. Jeden koszmar za nia a drugi sie zaczyna. Aleksandra zaczyna dostawać SMS-y ” Jeśli mi to oddasz uratujesz Gabriela’ , ‚ Wymień sejf na życie swojego męża’.  Ola analizuje całą sytuacje. Wszystkie elementy układanki są już na swoim miejscu. Gabriel żyje.  Ola musi znaleźć sposób na dotarcie i otworzenie sejfu. . Pomimo zmęczenia i podkładaniu pod jej nogi kłód przez wszystkich naokoło , Ola nie poddaje się. Pomaga jej w tym silny, mocny charakter buntowniczki. Chce uwolnić męża żeby wykrzyczeć mu w twarz co takiego było ważniejszego  dla Gabriela nad miłosc do rodziny, do niej. Chce zapytać– Dlaczego?.

Książka jest pełna emocji. Gra, w którą  zostaje wplatany czytający ma wciąż nowe niewiadome. Jest wielu graczy, którzy chcą wygrać nie wyłączając cenę życia  ludzkiego. Ten kto wygrywa zgarnia sławę, splendor i kasę.

Niesamowita intryga tak nas wciąga, że naprawdę  szkoda  zostawić czytanie na później. Nie, muszę ją skończyć, bo muszę wiedzieć o co toczy się ta gra. To lubie!. Książka została ‚ wchłonięta’ błyskawicznie.  A może nie ja ją, a ona mnie ‚ wchłonęła’?. Gra pozorów?

Polecam

Moja ocena 9/10.

 

 

„Były sobie świnki trzy ” Olga Rudnicka – Recenzja

 

 

Olga Rudnicka

Wydawnictwo Prószyński I Spółka

Tytuł: Były sobie świnki trzy”

Ilość stron 359

Wiele, oj wiele w swoim życiu przeczytałam książek.  Ale takie perełki zdarzają się bardzo rzadko. A autorką tejże perełki jest Olga Rudnicka, którą pamiętamy z książek  o Natalii 5. A to co się dzieje w „Świnkach”,  jest nie do uwierzenia.Trzy żony trzech mężów z branży podatkowej, komorniczej i adwokackiej zawiązują pakt. Bo te żony są niedoceniane, traktowane jak śmiecie. Toteż jedna żona drugiej zonie ma zabić osobistego męża. Bo żony chcą zostać bogatymi wdowami. Nie wchodzi w grę rozwód, gdyż przed ślubami podpisały wszystkie intercyzy.  Jest plan, jest chęć i jest także kolejność ” odchodzenia ” mężów. Pierwszy ma zginać mąż Kamelii-  Maciej, gdyż Kama jest w ciąży , ale nie ze swoim mężem.  I tu plan się załamuje, bo jako pierwszy ginie mąź Martusi/ oczywiście przez przypadek/. Pozostałe żony tj. Jolka Markiewicz i Kamelia Padecka są wściekłe, a Kama najbardziej. Jest pogrzeb,  są i dalsze ustalenia  ’”odchodzenia” mężów. Teraz już na pewno ma zginąć Maciej. Tu tez sytuacja do końca nie jest pewna. Wypadek lexusa Markiewicza wskazuje na  to, iż to on właśnie nie żyje. Drugi pogrzeb. Ale już planowo ginie  Maciej. Zostaje Kazik Markiewicz. Ale co innego planowanie , a co innego wykonanie. Podczas przesłuchiwań na policji,  dziewczyny stoją za sobą murem. Nie wierzy im inspektor Kalinka. Nie mogą to być tylko zbiegi okoliczności. Są podejrzane i śledzone. Sam się wkrótce przekona co to przypadek!.

. Niby bohaterki na pierwszy rzut oka głupie, ale jak im się dalej poprzyglądać okazują się sprytne i inteligentne. Na zawsze zostaną mi w pamięci  scenki.  Pierwsza, kiedy Martusia prowadzi samochód w nocy w Warszawie. Rondo największą przeszkodą jest. Druga , wtedy gdy nasze bohaterki organizują sobie równolegle  przyjęcie  w łazience, siedzą tam na kocyku i piją winko, ustalając co i jak. Trzecia,  to scenka z kopaniem grobu dla Sandry.

Akcja zaczyna się w przedziale lokomotywy,  przechodzi do pociągu pośpiesznego, potem do ekspresu a na końcu do  TGV.  Wysiada się z tego pociągu bardzo niechętnie i ciśnie się na usta pytanie dlaczego już? ‚ przejazd był super’

Pani OLGO, doprowadza Pani czytelnika do łez. Dziękuję i nieśmiało proszę o więcej.

Moja ocena 10/10

Iluzja grzechu – recenzja

Iluzja Grzechu

Aleksandra Marinina

Wydawnictwo W.A.B

ilość stron 525

Kocham książki Marininy już od dawna. Wg  daty zakończenia pisania to rok 1996. Długo, oj długo,  trzeba czekać na wydanie jej w języku polskim.

Kolejna niesamowita intryga, którą rozpracowuje Nastia Kamieńska. Starsza kobieta, właścicielka bogatego zbioru dzieł sztuki zostaje zamordowana. Nastia wraz ze swoimi współpracownikami przepytuje wszystkich sąsiadów, czy czegoś dziwnego, kogoś nowego u Jekatieriny  Aniskowiec nie zauważyli. Wszystko wskazuje na to, że było to morderstwo związane z kradzieżą dzieł sztuki. Ale nie, wszystkie eksponaty były na swoim miejscu, pomimo tego, że mieszkanie Jekatieriny było plądrowane. Czegoś szukano.Ale co?.  Nastia nie ma pojęcia jaki może być motyw zabójstwa.

Pojawia się nam jako jedna z głównych bohaterek, Ira  Tierichina, dziewczyna 20 letnia, ciągle zapracowana. Ira wszystkie swoje zarobione pieniądze przeznacza dla swojego rodzeństwa. Pawlik, Ola, i Natasza od 6 lat przebywają w szpitalu. Przebywają tam od momentu  kiedy matka Iry zrzuciła z wysokiego piętra swoje dzieci, sama tez skacząc. Wszyscy przeżyli. W najlepszym intelektualnym stanie jest Natasza, która fenomenalnie posługuje się wzorami matematycznymi, chemicznymi, fizycznymi.  Nie do końca wiadomo skąd u niej taki talent. Po śmierci Jekaterynburg zaczynają znikać także blisko związane  właśnie z rodziną Tierichinów. Ginie zwiadowca Oleg, opiekunka matki w szpitalu, dawna znana aktorka. Nastia Kamieńska znana z logicznego myślenia nie może tego rozgryźć. Po żmudnych dociekaniach wpada na trop lekarza, który przyznaje  że matka Iry oraz on spotykali się w mieszkaniu  Aniskowiec. Akcja nabiera tempa. Ktoś porywa ze szpitala Nataszę. Zostaje wywieziona poza granice Rosji i tam zostaje jejprzydzielony nauczyciel matematyki. Natasza ma doszlifować swoje wiadomości, bo jak się dowiadujemy ma zostać sprzedana  islamistom. W jakim celu?

Interesujący wątek  nawiedzonego lekarza, który dzięki swoim eksperymentom   ‚ tworzy’ superinteligentne dzieci, które są super wytrzymałe jak i posłuszne.   Wybiera sobie  matki, a nie jest ich tak znowu mało. Oczywiście można się zastanawiać po co mu to?. Pracuje sam. Ma do dyspozycji laboratorium. Ale jednak ktoś doskonale wie jakie są jego efekty. I ma zamiar to wykorzystać w niecnym celu.

Super książka, z super tematem. Książka nie nudzi. Może na samym początku trochę się ślimaczy ale potem nabiera tempa. I w tym przypadku Nastia Kamieńska  pokazuje swoje  zalety dedukcji. Bo naprawdę trudno było powiązać te wszystkie fakty. Ponieważ książka była napisana  20 lat temu  bohaterowie nie posługują się jeszcze telefonami komórkowymi. Ale to chyba cały urok tych lat. Mam nadzieje, ze nowa książka Marininy nie czekała tak długo jak ta na wydanie polskie.

Moja ocena 7/10. 

 

Cykl malownicze Magdaleny Kordel – recenzja

228793-140x200

W czasie pomiędzy książką ‚ Śnieżka musi umrzeć’ a zapowiedzią recenzji ‚Iluzji grzechu’ Marininy pozwolę sobie na  wciśnięcie cyklu Magdaleny Kordel „Malownicze”. Bardzo ale to bardzo pozytywna trylogia.  Pierwszy tom  to zakończenie związku Madeleine z Grześkiem. Madeleine , mówmy tu Magda, w niespodziewany sposób, wręcz komiczny, pomaga matce swojej najlepszej koleżance kupując dom w Malowniczem. A, że  słowo stało sie ciałem nasza bohaterka wyjeżdża do Malowniczego zobaczyć swój nowy nabytek. Podróż do Malowniczego ma się stać tylko odskocznią od życia, ale na krótko. Takie wakacje. Magda wsiąka kolokwialnie w nastrój małego miasteczka. Kiedy poznaje Marcysie i jej siostrę Anię i warunki ich życia walczy o to by zostać dla nich rodziną zastępczą. Na jej barki zwala się i remont domu i mnóstwo gości z problemami.  Ale Magda się nie poddaje, a pomaga jej w tym bardzo dużo dobrych ludzi. Tom drugi obfituje w nieoczekiwane kłody pod nogami. Sama pewnych rzeczy nie mogłaby zrobić bez pomocy Michała. Czytanie tych dwóch tomów było dla mnie relaksem. Czyta się szybciutko . Autorka stworzyła  fajne postacie. Niektóre   z nich są tak wielobarwne, że aż do tej pory wyobrażam sobie Pana Miecia, adoratora Magdy, w koronkowej bluzce na wzór francuski, aby zaimponować swojej wybrance. Trzeci tom  całkowicie poświęcony jest życiu pani  Leontyny, właścicielki sklepu ze starociami. Czytając historie życia jej rodziny mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli eis w czasie do Lwowa, skąd własnie pochodziła Leontyna, dawniej Zośka. Piękny obraz rodziny z kresów, jej  normalne życie przed wojna. Potem  życie w Warszawie i zły czas Powstania Warszawskiego. Wbijało mnie w fotel. Bo przecież właśnie dziś mamy rocznicę Powstania z roku 1944 r. 

Cykl ” Malownicze’  wpływa i na  dobry humor i na zadumę. Doświadczamy tu dobroci ludzi, jak też zła . Wstrząsa nami  do głębi historia życia Leontyny. 

Polecam . Moja ocena 7/10.